Odkąd jestem w Żalnie, wiele się wydarzyło. Ale tym razem chciałem opowiedzieć o jednym z ostatnich wydarzeń, które jest znakiem Bożej Opatrzności, a dla mnie jest sposobnością do pogłębienia wiary, wskazówką, jak działania Pana Boga przerastają wyobrażenia człowieka, jak w niespotykany sposób dowiadujemy się, że nasze modlitwy zostały wysłuchane i że opieka Matki Bożej jest „nieustająca”.

Dla Was, moich Parafian, to wydarzenie może również być powodem do wdzięcznej modlitwy.

Gdy 16 sierpnia wylądowałem razem z pielgrzymami w Lizbonie, siedziałem ok. 11.00 godziny pod kościołem św. Antoniego i odmawiałem brewiarz. Zadzwonił telefon. Numer mi nieznany. Zastanawiałem się: odebrać, nie odebrać? W końcu mam wakacje… Ale pomyślałem: no, dobra, może coś w parafii? Może coś się stało?

Odbieram telefon i słyszę: „Szczęść Boże! Chciałam tylko zapytać, czy SOS jest aktualne?”.

Byłem niewyspany, co dawało się we znaki. Myślałem w duchu: te nocne przeloty to ostatni raz.

Telefon był tak nieoczekiwany, że nie rozumiałem: jakie SOS? Jakie „aktualne”? Po prostu „neurony się rozproszyły” po mózgu i jak to mówią elektrycy – „nie styka”. I cisza.

Słyszę dalsze wyjaśnienie: „No pisał ksiądz, o potrzebie pomocy dla parafii. No i pytam, czy aktualne.”.

Zdębiałem. Odpowiadam: „Tak! TAAAAAAAAAKKKKKKKKKKKKK! Bardzo aktualne!!!”. Pani odpowiada: „To dobrze. Gdzie się jutro umawiamy?”. Odpowiadam żartobliwe: „W Fatimie! Właśnie wylądowałem w Lizbonie…”. Słyszę wtedy: „Aaa, to nie ma sprawy. Kiedy mam zadzwonić?”. Poprosiłem po 26 sierpnia.

Na szczęście doczekałem terminu po 26 sierpnia. Były pierwsze dni września, piękna pogoda. Ciepłe, piękne popołudnie, jadę do Legbąda. Spotkanie miało być przed kościołem. Zauważam znajomy mi samochód, choć nie pamiętam kto i gdzie nim jeździł, w jakiej parafii, bo w moim życiu było ich siedem. Zza kościoła wychodzi uśmiechnięta kobieta. Rozpoznaję Jej twarz, pamiętam, gdzie siedziała w kościele, byłem u tej Pani na kolędzie. Wiem, o czym rozmawialiśmy, pamiętam mieszkanie i wizytówkę na drzwiach. Pamiętam bardzo dużo, jednak nigdy nie mieliśmy bliższej i jakiejkolwiek relacji, jedynie taką, że to była moja parafianka i często chodziła do kościoła w dzień powszedni.

Pytam, jak to się stało, co takiego się zadziało, że Pani chce pomóc mojej parafii. „Przeczytałam o potrzebie pomocy, a ksiądz tak ładnie to napisał i mnie dotknęło. Proszę!”. Dostaję zawiniątko, kilka kurtuazyjnych zdań, kilka słów wdzięczności. Przekazałem pisemne podziękowanie, album z naszym kościołem. Pożyczyliśmy sobie wszystkiego, co dobre i wracam do Żalna.

Po drodze, jak każdego człowieka, kusi mnie i kusi, żeby zobaczyć, jak duża to ofiara. Przecież długów mamy (początek września) 75 tysięcy… Walczę z sobą. Będę się cieszył z każdego grosza! Odmawiam Różaniec i dziękuję Panu Bogu i Matce Bożej, że ktoś odpowiada na moje SOS.

I jestem w 100%… eee tam, w 1000% pewny, że to Pan Bóg przysyła mi ludzi. Nie ze względu na mnie, nie ze względu na to, jak tam gdzieś pracowałem. To Matka Boża wyprosiła u Pana Boga, a On przysłał mi tę kobietę, ofiarodawczynię.

Kończę Różaniec, jestem w Żalnie. Odkrywam zawiniątko, liczę i liczę – i mam coraz większe oczy! Pan Bóg jest WIELKI!

Szybko. Po pierwsze, jadę zapłacić za ławki! Dobro czyni dobro. No i na miejscu przekonuję się, o ile mniej zapłaciłem niż powinienem! Aż w głowie może się zakręcić. Ile darmowej pracy, ile zaangażowania, ile poświęcenia! Dobro czyni dobro! Jadę dalej. Kolejne długi umorzone. Słyszę: „Niech ksiądz przekaże na kamieniarza”.

Jestem w szoku! Wracam do kościoła i chce mi się płakać tak, jak jeszcze nigdy z nadmiaru dobra nie płakałem w życiu. Jak patrzę na ikonę Matki Bożej jest mi wstyd, że jestem takim niedowiarkiem i grzesznikiem. Jaki wstyd! A Matka nasza Nieustającej Pomocy patrzy i mówi: „Ufaj!”. No i były: wstyd i łzy rozpaczy!

Potem kolejne wpłaty, datki i Wasze ofiary. Każdy pieniądz przeliczony. Jakby co, wszystko jest udokumentowane. Wgląd do rozliczeń mają Radni Parafialni. Suma summarum, jeszcze mamy zaległości w spłacie na ok. 47 tysięcy.

A na początku września było 75…

Za tydzień kolejna kolekta inwestycyjna. Jestem Wam ogromnie wdzięczny za ofiarność, to prawdziwy cud, że nam się udaje tyle zebrać, tyle pomocy uzyskać, tak systematycznie wszystkie zobowiązania spłacać. Bardzo, bardzo dziękuję!

Staram się, aby w każdym tygodniu była Msza św. za ofiarodawców. Jest nim każdy, kto wrzucił przysłowiowy grosz. Każdy, kto pracował, poświęcił czas, był i jest gotowy do pomocy – dla dobra naszego kościoła.

Parafia to nasze wspólne wyzwanie i nasze zadanie. To niesłychane, że tak wspaniale udaje się nam to zadanie realizować, dlatego ofiara modlitwy niech będzie naszym podziękowaniem Matce Bożej Nieustającej Pomocy i potwierdzeniem zawierzenia Panu Bogu. Pamiętajcie, że nie ma tak trudnej sprawy, której nie można by zawierzyć Panu Bogu.

 

 

Nr konta parafialnego: 15817400040019773920000001

Parafia Rzymskokatolicka p.w. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Żalnie;

  1. Kościelna 1, Żalno, 89-506 Kęsowo

Tytuł wpłaty: SOS na AMBONĘ